czwartek, 4 czerwca 2015

Harmione - zaręczyny i dzikie seksy na podłodze. ;-;

Witam,
oświadczam, że przez pewien czas Rejwen z nami nie będzie (problemy techniczne). Zastąpi nam ją PaKi. ^.^
~Korpiklaani.

PaKi
Korpiklaani

Aydenek.

------------------------------Harmione ♥-------------------------------
Hermiona chodziła z Ronem (przecinek) lecz umarł niestety w skutek spadnięcia z miotły w czasie meczu quidditch’a.
Składnia posiekana, ugotowana i pogrzebana… ach to pierwsze zdanie, a już brak mi słów. Umarł w bardzo ciekawy sposób. Szkoda, że nie opisał ktoś, co Hermiona wtedy przeżywała.
Harry codziennie pocieszał Hermionę, bo ciągle płakała i tak od ich poznania w pociągu do Hogwartu zakochali się w sobie.
Łuhu zaginamy czasoprzestrzeń, siedem lat w jednym zdaniu. Powtórzenia! Straciłem rachubę czasu. 

Gdy skończyli szkołę „Hogwart”(przecinek) zamieszkali razem mając 18 lat. Kupili sobie piękny dom w Hogsmeade, czyli w wiosce Szkockiej(spacja)-(spacja)jako jedyna w całej Wielkiej Brytanii zamieszkana jest całkowicie przez osoby posiadające magiczne zdolności.
W opowiadaniach aŁtorko liczby piszemy słownie! PaKi, spokojnie. To tylko tekst.
Ale to osiemnaście lat też mieli razem, tak? Przede wszystkim przymiotniki zaczynamy pisać od małej litery, poza tym Hogwart, nie powinien być w cudzysłowie, przed myślnikiem i po nim powinna się pojawić spacja. Zauważyłam tu również dziwną zmianę przypadku - „w wiosce szkockiej – jako jedyna [...]”? Nie wystarczyło „Hogsmeade, czyli jednej wiosce szkockiej niezamieszkanej przez żadnego mugola”? Poza tym nie znamy jej dokładnego położenia, nie jest więc pewne, że owa wioska znajduje się w Szkocji. To jest ff. Ta wioska może według aŁtorki leżeć w Szkocji. Serio. Ugh. Na razie jestem spokojny i nie hejtuje!

W piątek Harry oświadczył Hermionie:
-Idę do jubilera.
-Dobrze… -zaczerwieniła się- poczekam.
Nie no, który facet mówi kobiecie z którą się chce zaręczyć, że idzie do jubilera? Chyba, że to ja nie ogarniam.
Oho! „-Hermiono... muszę ci coś powiedzieć... - zaczął Harry, przyklękając na jedno kolano.
- Czy to ma trzy słowa?! - zapytała podekscytowana dziewczyna.
- Skąd wiedziałaś?! Idę do jubilera!”
Nie wierzę w siebie... Nie wierzę w to, co czytam.

I wyszedł (ale po co tutaj to „i”?). Hermiona opadła na fotel i pomyślała(enter)-(spacja)och(przecinek) mój kochany Harry poszedł kupić mi pierścionek zaręczynowy,(kropka i nowe zdanie) oczywiście zgodzę się zostać jego żoną…-(enter, nowe zdanie)jej myślenie przerwało głośne stukanie do drzwi podeszła do nich, uchyliła lekko(ale, że co ona uchyliła, bo uchylić to można nawet deskę klozetową jeśli ktoś lubi) i nie mogła uwierzyć kogo tam zobaczyła.
Właśnie doszłam do wniosku, że celem tego opowiadanie jest pokazanie, jak to opisać związek nijakim dialogiem bez grama uczuć!
Wait! Czy to „och [...]” to jest jakaś wypowiedź? .-.

Wait. Skąd ona wie, że to będzie dla niej pierścionek? I czemu tu nie ma ani grama uczuć?
Stał tam Dumbledore, który oświadczył Hermionie:
-Wasze dzieci mają już szkołę, a mianowicie Hogwart.
-My jeszcze nie mamy dzieci-rzekła zdziwiona Hermiona.
-A no tak -potwierdził- ale jak się urodzą, to są mile widziane w naszej szkole.
Nie urodziły wam się jeszcze dzieci, nie wiem czy będziecie mieć dzieci, ale mają one już szkołę. Logika i kanon wyjechały sobie na wakacje z wilczym biletem. Kto znalazł tego shota? Chyba go zabiję. Tu nic się do siebie nie klei!
NIE NO TERAZ TO SFERMENTOWAŁAM JUŻ XDDDD Równie dobrze ten shot mógł wyglądać do tej pory tak: „Hermiona chodziła z Ronem, ale on umarł, więc zaczęła kleić się do Harry'ego. Zamieszkali w pięknym domu. Przyszedł Dumbledore mówiąc, że ich dzieci będą się uczyć w Hogwarcie.” Ba dum tsss... Jakby to nie było oczywiste. A poza tym mają prawo wysłać swoje dziecko do dowolnej szkoły magii.

-Oczywiście.
-To ja muszę już lecieć, a Harrego nie ma w domu?-zapytał.
-Nie, poszedł do jubilera-odpowiedziała.
-Ooo (przecinek) no to szczęśliwych zaręczyn życzę.
Jak się decyduje na jakąś tematykę powinno się wiedzieć jak odmienić imię głównego bohatera. Ech mogę już skończyć?
Nie kończ, plz. Czy serio wszyscy muszą wiedzieć od razu, że Harry będzie chciał się oświadczyć Hermionie? xd
"Harrego" - moje oczy krwawią.

I wyszedł. Znowu „i”. Ono jest zbędne.
Hermiona czekała 3 godziny na Harrego, aż wreszcie przyszedł.
-Wyjdziesz za mnie?-spytał klęcząc i trzymając pierścionek.
-Oczywiście że tak-odpowiedziała uradowana i wskoczyła mu w ramiona. A Harry poleciał na ziemię rozbijając sobie głowę, ponieważ klęczał, a nasze Hermionka władowała się na niego swoim ciałkiem.
Nie za wcześnie na dzikie seksy na podłodze? ;-; Już czas na seksy, ponieważ ich dzieci mają miejsce w Hogwarcie! 

Rok później wzięli ślub. Na wesele zaprosili: Lunę, Ginny, Freda, Georga, rodziców Hermiony, Nevilla, Hagrida i resztę przyjaciół. To wydarzenie było cudne i na zawsze pozostanie w pamięci młodej pary.
Kanon umarł zamiast Dumbledore’a, Freda i pewnie jeszcze paru innych postaci. Podejrzewam, że wśród gości znalazł się ich stary kumpel Voldemort aka Tom Riddle, Zgredek, Syriusz i rodzice Harry'ego. W ten oto sposób powstali Ci, którzy zmarli.
O Ronie nigdy nie zapomnieli, ale gdyby żył na pewno Hermionę oddałby tylko w ręce Harrego - jego najlepszego przyjaciela.
Gdyby Ron żył to pewnie wpieprzyłby Harry’emu za zabranie mu dziewczyny.
Jestem Ron, chodzę z Hermioną, kocham ją. HARRY, JESTEŚ IDEALNY, MOŻESZ JĄ SOBIE ZABRAĆ! <3 Kisski, lovki, ruchałki.” (o nie, PaKi, siostrzyczko, zabierz mi te marihuaeny XD)

Idę wziąć przykład z bohatera, który umarł. Ron - czekaj na mnie!

Kolejny rok minął, a Hermiona zaszła w ciążę i urodziła syna, którego nazwała Ron. Opowiedzieli mu całą ich historię, która przydarzyła się w Hogwarcie. 
Ginny wyszła za Nevilla, a Luna za Seamusa. Draco Malfoy zmienił się bardzo od lat szkolnych, teraz jest kochanym wujkiem Rona.
Ostatnie zdanie z kosmosu wzięte, w sumie jak całe te opowiadanie. Logika, kanon, stylistyka i fabuła leżą i kwiczą. Moje oczy krwawią, tak się zastanawiam droga aŁtorko czy zapłacisz mi za leczenie. W sumie brak mi słów.
WAIT. Opowiadać małemu dziecku o śmierci najlepszego przyjaciela z lat szkolnych, swojego byłego chłopaka (zależy dla kogo)? I jakim cudem Draco mógł być wujkiem? Nie był blisko spokrewniony z żadnym z rodziców Rona Pottera ._.

Kuźwa! Ale tu się namnożyło tego! Ginny z Nevillem? Serio? Dobra. Mniejsza z tym. Shot nie ma sensu, nie ma logiki, a kanon poszedł na spacer z interpunkcją.
Quo vadis, kanonie? ;-;

wtorek, 2 czerwca 2015

Annabeth - Rambo bez emocji

 Witam,
 Tym razem analiza Jannabeth [Jason x Annabeth].

Ukaszek.

Feno

Korpiklaani

Rejwen



PRZED
*Annabeth*
IDEAŁ. Moje życie było ideałem. 

Moje życie było IDEALNE, ale potem pojawiły się blogaski.

Moje życie było idealne, a potem przeczytałam to.


Miałam chłopaka, dom, przyjaciół... Rodzina? Rodzice? Tego już nie oznaczam jako "moje", nie dodaję do "mojego" życia.

Bo i po co? Przecież tylko cię urodzili i wychowali. Ty jesteś Mary Sue, oni śladów twoich nie godni całować.

A dom tak nagle się pojawił. Ojciec nie ma z tym nic wspólnego.

No tak... matka tylko dała jej "mądrość" i uznała, za swoją najwspanialszą córkę, a ojciec ją kocha i zrobi dla niej wszystko... Po co się nimi przejmować...

Więc...uznaję, że moje życie było ideałem. Co prawda urywało mi od spacji, ale przecież zawsze mogło być gorzej.

I ten czas przeszły, aby spowodować wzrost napięcia - drżyjcie! To życie ideałem być przestało!!! Mary Sue musi się z nami tym podzielić!

*Jason*

TRAGEDIA. Moje życie było tragedią. Tak samo jak rozpoczęcie tego szota. Ale taką grecką tragedią? W sensie ubierał koturny i maskę, i recytował Sofoklesa i Eurypidesa?

Co miałem? Przyjaciół, którzy tylko chcieli, nic nie dawali.

Bo to wcale nie tak, że byliście zespołem i wszyscy byli gotowi poświęcić życie za drugie. Nie, wszyscy siedzieli sobie wygodnie, a ty sam jeden uratowałeś świat przed Gają. Oczywiście. Przecież to Jason - on jest Supermanem...

Dziewczynę... A raczej wspomnienie o niej. Zanim odeszła.

Z nim. Z Percym. O nie! Teraz Ci tylko została śmierć. #emo Chodźmy się upić, pociąć, ewentualnie rzucić z mostu. Oj, przepraszam, Jason umie latać. Instynkt by go uratował.

Spalenie :) Jak się podpali, od razu mu się cieplej zrobi na sercu :D

A jak sam nie da rady, to ja mogę pomóc *bierze pochodnię*

Czego nie miałem? Mózgu? Umiejętności niedramatyzowania?

Miłości, rodziny, domu. Ponieważ przyszedł zły Pan i Ci to zabrał. W sensie Voldzio? A nie, czekaj, nie ten fandom...

Biedna Annabeth. Ona jeszcze nie wie. O swoim chłopaku. Byłym, jak się pewnie zaraz okażę. Wróć? Czy Jason sobie wymyślił, że jest jej chłopakiem? I czy zaraz jej się on okaże? Coś mnie ostatnio ominęło chyba. Czytam ostatnie zdanie 5 raz i nadal nie rozumiem. Ludzie... nadal nie widzicie różnicy między okaże a okażę? AŁtoreczki... to całkowicie zmienia sens zdania, weźcie pomyślcie czasem >.< A takie podzielenie wypowiedzi na kilka mniejszych nie czyni tej wypowiedzi sensowniejszą >.<

Chcę jej to powiedzieć. POWINIENEM (ale po co Ci tutaj Caps?) jej to powiedzieć. Ale...nie potrafię, postawić spacji po wielokropku. Nie potrafi mówić? Mowę mu odjęło od bycia w opku...

Nie chcę, by przechodziła to, co ja. Skoro jest szczęśliwa, po co mam jej to zabierać? Bo ja tak chcę?

Tak samo, jak zabrałeś spację po znaku zapytania.

Nie wiem... Może dlatego, że uczciwiej byłoby powiedzieć lasce, że chłopak ją zdradza, niż dla "jej dobra" to ukrywać? Nie? Wolisz łgać i kryć przed nią prawdę? Okej...

Spoglądam na nią. Rozmawia właśnie z Percym, głośno się śmiejąc. On także ma na twarzy uśmiech. Ale sztuczny, drwiący, jakby chciał powiedzieć "Naprawdę nadal w to wierzysz, Annabeth? W nas?".

Ja tam wierzę, że dalsza część będzie lepsza. Na razie nie ma wielkich błędów, ale i tak się boję.

Ja na jej miejscu wierzyłabym w bogów greckich. ;//

Pominę fakt, że kanoniczny Percy w życiu by się tak nie zachowywał...

Kanon umarł i nie żyje, zadumajmy na chwilę nad jego grobem.

TERAZ, bo nie później.

*Annabeth*

-Myślisz, że to możliwe?-spytałam, patrząc na Percy'ego. Już parę godzin rozmawialiśmy o architekturze. Szczerze, nieco mnie to dziwiło... Ale i uszczęśliwiało. Percy robi to dla mnie.

Mnie zdziwił tylko brak spacji po myślniku, jak i przed nim. Wróć. Nie pisze się przypadkiem "Percyego"? Nie, to akurat aŁtoreczka zrobiła dobrze. Alleluja

-Jasne, Ann. Zjadłaś spację przed myślinikiem.

Od kiedy kanoniczny Percy mówi do Annabeth "Ann"? A no tak, tu nie jest kanoniczny...

-Czyli się uda? Ale no co się uda? Halo, nie rozumiem. Wyjaśni ktoś?

-Oczywiście, Annabeth, jeśli odkryjesz w końcu te spacje! Tu chyba na końcu powinna być kropka.

-A może się nie udać? (najwyraźniej nie.) Wielka inteligencja – pytać o to samo kilka razy ._. Córka bogini mądrości...

-Napewno, Annabeth. Napewno napewno napewno napewno napewno napewno napewno. Moje oczy krwawią.

Zamilkłam, patrząc na niego uważnie. Czy on mnie w ogóle słuchał? Eeee, nie?

-Nazywasz się Tom, Percy?

-A jakże by inaczej, Ann.

-Jesteś fioletowym słoniem, który zaraz popełni samobójstwo?

To mnie przerasta. Nie dość, że nie ma emocji w tych dialogach, to jeszcze fioletowe słonie. Mamo! Zabierz mnie stąd!

Daj spokój, przecież to Element Komiczny. Może powinni takie momenty znakować, aby wiedzieć, kiedy się śmiać?

O nie. #emo - comboX2

Samobójstwo zaraz popełnię ja... x2

-Tak, przecież w ciebie wierzę.

-Kogo kochasz?

-Ciebie, Piper, przecież wiesz.

Całe szczęście, że nie kocha siebie.

Czy tylko mnie denerwuje robienie z Percy'ego takiego idioty? Wbrew pozorom z nim niebyło tak źle w książkach... Ale wróć, to kanoniczny nie był aż tak głupi...

No bo przecież Ann mówiła do niego Glonomóżdżku, to zróbmy z niego debila, będzie fajnie! Ech... Potrzebuję przerwy, idę sobie zrobić herbatę.

Cisza. Zamarłam. On też. Chyba dopiero teraz zrozumiał, co powiedział.

-P... Percy. Czy to prawda?

Percy jeszcze chwilę temu nie był Tomaszem, który równocześnie był fioletowym słoniem, który chce popełnić samobójstwo?

-Nie, Pi... Ann! Nie kocham jej tej dziewczyny Ann... To znaczy Piper. Nie kocham Piper.

Kanoniczny Percy nie ma opóźnienia umysłowego...

-Nie wierzę. Zostaw mnie! Jeśli kiedykolwiek się do mnie zbliżysz... Nie ręczę za siebie. - wyjęła miecz i odcięła mu głowę. Śmierć a'la Ned Stark.

-Nie dasz mi rady.

Kanoniczny Percy... A zresztą... nie warto.

Gdy to powiedział, coś we mnie pękło. O! Chyba znowu trafiliśmy na feministkę.

Już za chwilę (może raczej „już po chwili”?) Percy leżał na ziemi ze złamaną ręką, a ja stałam obok niego. Nie wiedziałam, co ani jak to zrobiłam. Ale to nic. Nic.

Nie. To nic! Przecież mu tylko w kilka sekund złamała rękę. Ann chyba została jakimś Rambo.

Zazwyczaj odruchowo w takim przypadku dziewczyna uderzyłaby chłopaka w twarz, ale łamanie rąk też jest spoko.

Gdzie tam, po prostu aktywowała jej się moc Mary Sue.

Za niedługo zostanie transformersem. Chcę zobaczyć jak zmienia się w Chevroleta.

A może obudził się w niej Mr. Hyde? Skoro ma luki w pamięci i krzywdzi innych? Albo znalazła dziennik Riddle'a? Reeejwen, nie ten fandom.

-Annabeth? Zapraszam do mnie. - Ostry głos Chejrona przywował (Co zrobił?) mnie do porządku.

Cheiron ex machina... x2

-Tak. Idę.-Teraz nic nie mia znaczenia. Mia? Mia to imię. A może miało być „mija”? :// I Ann musiała być głodna. Zjadła aż dwie spacje. Przed i po myślniku.

-Jason, ty też. Co tam robił Jason? Kiedy się pojawił? :o

Jason ex machina... x2

Obejrzałam się zdumiona. Ale czym się tak zdumiłaś, Ann?



*Jason*

Słysząc swoje imię, natychmiast zacząłem się zastanawiać, co takiego zrobiłem.

Żyjesz? Chyba tak. Oddycha. Ale raczej nie myśli.

Oczywiście od razu podbiegłem do Chejrona i Annabeth. Centaur odwrócił się i pogalopował przed siebie. Przez chwilę staliśmy, ja i Annabeth, ale zaraz ruszyliśmy w stronę domu Chejrona.

Nie wiem dlaczego nie mogli rozmawiać po drodze. W końcu... To centaur. One chyba mają wyjebane na każdego.

Niech mi ktoś powie, po kiego grzyba stali? Aby pomedytować przed spotkaniem z Cheironem? Czy wzbudzić napięcie przed opierdzielem centaura? Którego to opierdzielu, swoją drogą, nie rozumiem...

-H...Hej, Jason. Ty... Wiedziałeś?

Nadal nie widzę tych spacji po myślniku, wielokropku oraz jakiegokolwiek opisu emocji!

Muszą nieźle pędzić, że aż Annabeth dostała takiej zadyszki.

Ona już widzi, że Jason to jej jedyny i dostała syndromu skromnej, zażenowanej panienki...

-Od tygodnia.

Zapadła niezręczna cisza. I muzyczka jak z horroru.

-To było dobre. Skojarzyło mi się z jedzeniem... W sumie pierogi, jakie dzisiaj jadłam, też były dobre :)

-Co?

- Gówno. Wygrałem!

-No, to, jak go powalilaś.

Powaliło go raczej to, że jest tu brak jakichkolwiek opisów. AŁtorko, odkryj to w końcu!

Literówka. /*\ Przydałaby się beta. Może przy okazji nauczyłaby aŁtorkę dodawania opisów emocji.

Po co? Aby to opko było jeszcze dłuższe?

Pierwszy raz od dłuższej chwili Ann uśmiechnęła się.

To ile to wszystko trwało, że trzeba to aż zaznaczyć w narracji? Bo na moje oko nie więcej niż dziesięć minut.

-Tak sądzisz? Zajeżdża sztucznością...

-Oczywiście.

-Będę miała przez to jakieś problemy, Jason?

Tak! Będą problemy! Halooo! Nadal brak emocji! Ta rozmowa jest "sucha".

-Tak. Ale było warto?

Dziewczyna zastanawiała się przez niecałą sekundę. Ten czas jest dla nas niezbędny do poznania, czyż nie?

A nie parsknęła?

-Było. Minęło. Już do Nas nie wróci.

Do końca drogi szliśmy w ciszy, szczęśliwi z obecności drugiego. (Miłość rośnie wokół nas...) Nieopodal lasu stał Chejron.

Wróć. Szli do domu Chejrona, ale on stał koło lasu. Co?

Może mieszka w lesie? W końcu to centaur, z nimi bywa różnie.

Przeprowadził się?

-Annabeth. Żałujesz tego, co zrobiłaś?

- Tak. Żałuję tego, że ktoś zrobił ze mnie Rambo.

Widzę, że miała ochotę powiedzieć "tak". Miałaby o wiele mniej problemów. Ale ja delikatnie ścisnąłem ją za rękę. "Jestem z tobą..

Ale zabrakło z nimi spacji po kropce, ostatniej kropki w wielokropku i zamknięcia cudzysłowiu.

A kiedy ją za tę rękę złapał, aby teraz ściskać?

-Nie.

POTEM. A ja się upieram, że wcześniej!

*Annabeth*

Osiem miesięcy bez misji(Kto?!?). Chejron mocno się wkurzył, bo jutro Percy miał jechać na misję.

Powtórzenia. Ech...Misja misji misją.

Ech, ambrozja i przez noc mu się zagoi >.< Kanon umarł już całkiem?



Wszyscy się ode mnie odwrócili. Twierdzą, że byłam samolubna.

Nie. Chciałaś tylko jechać co misję, ale Cię olewali!

-Hej, Ann! Może pomóc?

No dobra, nie miałam racji. Jason został przy mnie.

-Dzięki, Jason. Nie wiem, co bym bez ciebie zrobiła.

Może bez Jasona zauważyłaby spacje przed myślnikami?

Chejron skazał mnie też na miesiąc codziennego czyszczenia domku Ateny, Aresa,(spacja)

Hermesa i Apollina. Musiałam wstawać o piątej, aby wszystko ogarnąć.

Mam wizję Annabeth przesuwającej łóżka razem ze śpiącymi w nich obozowiczami, żeby za nimi poodkurzać. Chyba, że o tej piątej wszystkich budziła i wywalała na podwórko. Tylko w takim razie co te biedne dzieci zawiniły, że je to spotyka?

Właśnie sobie wyobraziłam Aresiątka obdarzające Ann serdecznym wpierdolem. xD Na rodzeństwo zawsze można liczyć :D Merysujki wyłapią z daleka i spuszczą im łomot :D

Pozdrów rodzeństwo :D

Przez chwilę pracowaliśmy w milczeniu.

-Ann... Już wszystko dobrze?

Się namilczeli...

A było tak pięknie.

Spojrzałam na niego.

-Tak. Dziękuję. (Zamiast tej kropki, nie mogło być przecinka?) Wiesz co, (znak zapytania) może naprawdę jestem samolubna? Ty wiedziałeś o tym wcześniej, ale nic nie robiłeś. Jak dawałeś sobie z tym radę?

-Myślałemotobie. Byłem tak zamyślony, że nawet nie rozdzielałem słów! Drugikomentarzniemaczasunaspację.

To chyba znów Element Komiczny - że niby się tak wstydzi to powiedzieć... <trąca stopą to zdanie, póbując je zanalizować>

-Słucham?

-Myślałem o tobie. Miałaś takie idealne życie. Nie mogłem...nie potrafiłem...

Widzę, że nadal nie potrafisz używać spacji. A Jason nadal nie potrafi mówić.

Bardzo, bardzo nie miałam racji. Cały świat jest przy mnie, we mnie wierzy. Cały mój świat.

O imieniu Jason.

Awwwwwwww jak suodko :3 Tylko, że nie.

Jak można „bardzo nie mieć racji”? o.O Nie łatwiej i bardziej zrozumiale byłoby napisać „bardzo się myliłam”? o.O

Podsumowując. Teraz nie wiem kto jest kim, ponieważ Annabeth bawiła się w Piper i złamała Tomaszowi rękę, a okazało się, że to był Percy. Ponadto suchy dialog. Zero emocji. Brak spacji. Brak jakiegokolwiek sensu. Quo vadis, szociku?

I ta nagła zmiana - "Jason mnie okłamał i krył Percy'ego, ale ja go nagle pokocham, bo jest w tej samej sytuacji co ja"... How sweet... Ale zauważcie, że Annabeth kompletnie nie zainteresowała się uczuciami Jasona! Ale z niej wredna małpa!

Pełne imię Annabeth brzmi - Ann. Dziękuję aŁtorce, że mnie uświadomiła.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

50 twarzy kochanka Wiktorii.

Ave,
drugą analizę zrobiłam tylko z Aydenem. Problemy techniczne.
Ogólnie jesteśmy trochę załamani.
Miłego czytania, chociaż w tym wypadku może być ciężko.
~Nathaira Baelish aka Korpiklaani

Olympus Erotic


Korpiklaani

Aydenek.





Przekroczyłem próg do małego domu wykonanego głównie z drewna.



Wypraszając jednocześnie ze zdania przecinek.



Choć z  [co tu robią dwie spacje?] zewnątrz wyglądał jak dobrze zadbana chata góralska z ładnym wykończeniem w środku istniał jak by inny budynek.



Może jednak najpierw przymiotnik, a później rzeczownik, który on opisuje? Moje oczy krwawią z powodu braku przecinków. + „jak by” /*\ Zorganizujcie mi piękny pogrzeb.

Mamo, mogę wyjść już? Nie możesz.



Białe ściany na których przymocowane były nowoczesne mini reflektory oświetlały znajdujące się pod nimi słynne obrazy. Szklane ogromne biurko w kształcie półkola zajmowało sporą część wolnego miejsca przed oknem, za którym w ogromnym czarnym skórzanym fotelu siedział młody mężczyzna.



Oh gods. Za oknem lewitował fotel! Jak nie umrę to mi taki kupcie!

Po przeczytaniu tych czterech zdań rozbolała mnie głowa. Nawet nie wiem co napisać.



Gdy zobaczył mnie w swoim ,,gabinecie” wstał, opuścił miejsce swojego spoczynku i ruszył w moją stronę ze szczerym, ciepłym uśmiechem. Wcześniej ten uśmiech podgrzał w piekarniku. Albo mikrofalówce.
- Witaj [przecinek] synu [przecinek] w mych skromnych progach.

Mimowolnie uśmiechnąłem się byłem tu tyle razy a on, za każdym witał mnie tak samo. Wiedziałem [przecinek] że nie mamy za dużo czasu na rozmowę [a może tutaj kropka i początek nowego zdania?] mój ojciec... Był nieco inny [przecinek] miał mało czasu dla swoich dzieci, [nowe zdanie] rozumiałem to [przecinek] w przeciwieństwie do większości naszego typu ludzi. Waszego typu. Czyli jakiego?



Ale pisząc „naszego”, aŁtorze, miałeś na myśli narratora i jego ojca, tak?

Wróć. Tabulator po myślniku, który oznacza wypowiedź?



Po wymianie uścisku dłoni wrócił na swoje miejsce za biurko. (wymienił uścisk dłoni na nowego laptopa. Nie wiem czemu, ale przyczepiam się do czegoś, co jest poprawnie napisane.)

Usiadłem przed nim na jednym z foteli dla gości równie wygodnym[przecinek] co mojego ojca, [nowe zdanie] zacząłem przyglądać się jego dzisiejszemu wyglądowi:



Stop. Czemu „zacząłem przyglądać się jego dzisiejszemu wyglądowi”, a nie „zacząłem mu się przyglądać”? Jejciu! Może wczoraj jego ojciec założył inną twarz. Czepialska jesteś i tyle!



Oczy koloru spokojnego niebieskiego oceanu, w których widać było ciągłą chęć zabaw i nie okiełznane (chalo? Powinno być "nieokiełznane") szaleństwo idealnie łączyły się z chudą przystojną twarzą bez zmarszczek, włosy ciemne i poskręcane zakrywały czoło i brwi.



A jeżeli ten ocean chce być fioletowy? :<

Nie” z przymiotnikami pisze się łącznie. /*\

A interpunkcja poszła się pieprzyć.

Mam nadzieję, że nie pieprzy się z interpunkcją z poprzedniego opowiadania, bo kolejne będzie dla nas combem.



Od twarzy uwagę odwracała koszula z podwiniętymi rękawami koloru ciemnofioletowego i zielone szorty po kolana do kolan, we wzorki liści winogrona.

Przypominając sobie powód mojego pobytu w tym domu, jak i to [przecinek] po co tu przybyłem postanowiłem nie marnować więcej mojego czasu, który i tak nie był dostatecznie długi.

- Więc masz jakieś pytanie. Co cię trapi?

- Pamiętasz może Wiktorię?

Nie wiedziałem skąd się domyślił, że ma do niego jakieś pytanie(przecinek) ale nie było to dla mnie teraz rzeczą godną uwagi.



Kto ma do niego pytanie? I trochę spóźniony ten opis. W sumie jeszcze tutaj ciężko mi się domyślić kto zaczął rozmowę. ._. To chyba nadal przez spóźniony opis.

Mogę już wyjść? Nie możesz!



Miałem moją sprawę i to ona mnie teraz interesowała.

- Tak, bardzo dokładnie ją.... pamiętam.



Cztery kropki, bo trzy są dla słabych.

Miałem moją sprawę? Raczej swoją. Albo znów opuściłem jakąś lekcję języka polskiego.



Od razu jego oczy zmieniły swój ,,stan”(kropeczka i nowe zdanie) zrobiły się mgliste, a na ustach pojawił się lekki uśmiech.



Nie. Jeszcze jeden brakujący znak interpunkcyjny i kończę z tą analizą. Jak w czymś tak krótkim można popełnić tyle błędów [nie tylko interpunkcyjnych]?





- Możesz mi opisać WSZYSTKO co się w tedy zdarzyło?



1. Po co caps?
2. Spacje w nie właściwych miejscach. ;-; Pomocy. ;-;

Korpiklaani, wyjdziemy stąd? Skończmy to w końcu. ;_; Lepiej późno niż wcale. ;_;



Nim zdążył odpowiedzieć postanowiłem kontynuować[przecinek] aby nie tracić czasu.

- Jest moją przyjaciółką, mówiła mi o tym. Powiedziała, że mogę przyjść do ciebie(przecinek) a powiesz mi jak było, proszę.

- Dobrze, ale pamiętaj[przecinek] aby to co ci powiem nie wyszło za te ściany,[kropka + nowe zdanie] jest to prywatne i nie [pisownia „nie” z różnymi częściami mowy się kłania] chętnie mówię to nawet tobie.[spacja]Obiecujesz dotrzymać tajemnicy?

- Obiecuje. [ale kto obiecuje? Obiecuję ja, że już nigdy więcej nie będę tego czytał!]



Znowu nie rozumiem dialogu. Kto ma opisać? Komu? Pomóżcie zrozumieć.

Ej nie. Dzięki. Chyba mam na razie dość. Chwila odpoczynku. Głowa mnie boli od tych błędów. D:

Jej. Wytrzymuję dłużej niż Korpiklaani. Tak serio, to się zgubiłem w opisach. Może ktoś raczy mnie naprowadzić na to, jak powinienem to czytać? Hehehe. Wróciłam. Około 1,5 dnia później .-.



(********)



Na jednej z imprez zobaczyłem Ją. Stała przy ladzie [kropka i nowe zdanie] popijała [*popijając] czerwone(skoro wymieniasz przymiotniki, to tu przecinek)słodkie wino,(raczej tutaj nowe zdanie powinno być) bardzo dobry rocznik z tego co pamiętam. Patrzyła się [to „się” nie jest tutaj potrzebne] prosto na mnie, ciemne średniej długości włosy zakrywały jedno z ciemnych [A może drugie było jasne, co? Jak u syberiana husky'ego] oczu. Ubrana w krótkie spodenki jeansowe i białą koszulkę wyróżniała się z tłumu, przysiadłem się i zacząłem rozmowę, która trwała około dziesięciu sekund.

Szybko okazało się(przecinek) że jest sarkastyczną kobietą, ale również ciekawską i towarzyską osobą, już niekoniecznie kobietą. już [Eghm. Wielka litera. W końcu początek zdania] po paru kolejnych lampkach wina padł pomysł(przecinek) aby udać się do jednego pomieszczenia. (zdanie zaczyna się wielką literą, aŁtorze.)

Wróć. Teraz tak na spokojnie. Czy owa Panienka patrzyła jednym okiem, bo drugie przysłaniały włosy. Wyróżniała się, bo była ubrana w białą koszulkę i jeansowe spodenki? To zaszalała. Przydałby się jakiś dialog, aby aby czytelnik też mógł wywnioskować, że jest sarkastyczna i tak dalej. I serio? Pijani pójdą się pieprzyć? Zapewne z tą interpunkcją. I betą, bo aŁtor chyba swoją zgubił. Przynajmniej wiemy gdzie jest. :))



Byliśmy sami w pokoju,(raczej kropka i nowe zdanie) jedyne co nas oświetlało to mała lampka stojąca na szafce nocnej obok dużego łóżka. Wiktoria zaczęła się rozbierać,[Kropka i nowe zdanie.] powoli i uwodzicielsko zdejmowała z siebie każdą nową część ubrania. Kiedy stała przede mną w samym staniku i koronkowych majtkach z zestawu ruszyła w moją stronę, uklękła przede mną(przecinek) a jej ręce w tym samym czasie zdążyły zdjąć ze mnie czarne jeansy i bokserki. Wzięła go do ręki i włożyła powoli do ust(przecinek)patrząc mi prosto w oczy. Ruszała głową powoli od końca(nie mogła po prostu od początku do końca?), do początku wyciągając go co jakiś czas z ust(przecinek) aby oddać na nim krótki pocałunek lub przejechać językiem,(a on co tu robi?) w którąś z stron. (ałtorze, błagam. Ty powinieneś oglądać dobranocki, a nie pisać porno!)

Mówiłem, że będą się pieprzyć! Mówiłem! A, teraz będę, stawiał przecinek tam gdzie, nie trzeba, bo po co, stawiać tam gdzie, trzeba. Przecinki, w niewłaściwych, miejscach.



Następnie znów wędrował do jej pojemnych ust(przecinek) gdzie czułem jak rozkoszuje się nim, zajmując się tym wszystkim w coraz szybszym tempie.

Przerwałem naszą zabawę gdyż noc była długa, a ja nie zamierzałem od razu dochodzić w jej ustach. (bo nie może dojść kilka razy. Co?) Rzuciła się na łóżko rozumiejąc(przecinek) o co mi chodzi(nowe zdanie) powoli podszedłem do mojej kochanki i rozpiąłem stanik, zacząłem oddawać krótkie pocałunki od szyi zjeżdżając w dół. (ulga, ponieważ nie zjeżdżał w górę) Zatrzymałem się przy jednej z jędrnych piersi. Polizałem stojącego(przecinek) twardego sutka(przecinek) po czym zacząłem powoli całować brodawkę z satysfakcją wsłuchując się w ciche jęki mojej partnerki.

Zbliżyłem usta do mojej Wiktorii, widać było w niej pożądanie. Cały czas patrząc w jej oczy zdejmowałem powoli jej koronkowe majtki. Gdy wylądowały one na podłodze, obok reszty naszych ubrań  rękami podniosłem nogi mej kochanki i wbiłem się w nią powoli.

Czas na małą interpretację. Na razie widzę, że upili się kilkoma kieliszkami wina, ona mu... Tak. Nie chcę wspominać, co Wiktoria zrobiła bohaterowi. Najbardziej dziwi mnie to, że aŁtor ma 14 lat, a bierze się za takie rzeczy! Co te internety robią z ludźmi? Jak widać na tym prostym przykładzie, Aydenie, internety robią z ludźmi dzieci! Ba dum tsss... Pranie mi wyschło. ;-;


Poruszałem się w niej powoli(przecinek) delektując się chwilą,(tutaj raczej nowe zdanie) moja partnerka oddychała coraz głośniej(przecinek) oddając co chwile [chwile to oczywiście w liczbie mnogiej? Ale to i tak nie ma sensu.] głośniejsze jęki zadowolenia. Przyśpieszałem tępo wchodząc i wychodząc z Wiktorii ,,penetrując” całą ją,[mistrz Yoda. + kropka i nowe zdanie] teraz nie krzyczała jak przed chwilą nie miała na to  siły, trzymała się kurczowo zaciskając palce na brzegach łóżka. (Wybaczcie. Idę wymiotować do łazienki. Ja chyba wezmę z Ciebie przykład.) Zadowolony poruszałem się coraz szybciej(przecinek) gdy nagle moja kochanka doszła(przecinek) a ja zaraz po niej.

Nie, żeby coś... ale ten opis jest straszny. Ałtorze, błagam - skończ.

Pfff... Ałtorze, jeżeli chciałeś pokazać, że każda kobieta ma w sobie dziwkę i jest słabsza, to Ci się udało. I nie zgadzam się z tym, co przed chwilą napisałam. Ałtor-seksista.



Głęboko oddychając spojrzałem na Wiktorię zaspokojoną, zadowoloną z oczami, w których czaiły się te same iskierki jak te(przecinek) co które towarzyszyły jej przed ladą na imprezie, która nadal odbywała się w sąsiednim budynku.

I mam mindfucka. Była zadowolona z oczami? Sama nie mogła być zadowolona. Była samotna, dlatego oczy były zadowolone z nią. Okay. Powtórzę to po raz kolejny. AŁTORZE, UCZ SIĘ PRZYRODY [*biologii xd], A NIE PISZESZ TAKIE... COŚ!



(********)





Przyglądałem się mężczyźnie, który siedział [lub „siedzącemu”] siedzącym przede mną. Podczas swojego krótkiego opowiadania jego wygląd zmienił się,(nowe zdanie) wyglądał jak(usuwamy tutaj przecinek) by... młodziej.

Wysłuchał tego, że jego synek przeleciał obcą dziewczynę, przez co odmłodził się o kilka lat! Woo hoo! Znowu „jak by”... POMOCY. A poza tym. Chyba różnie to zrozumieliśmy. Z pierwszego zdania tego fragmentu jestem w stanie wywnioskować, że to była „historia” ojca aŁtora, ale już sama nie wiem...



Nie patrzył już na mnie, a w szklany sufit znajdujący się nad nami. Wstałem i ruszyłem w stronę drzwi(przecinek) pogrążony w myślach,(nowe zdanie) o wiele lepiej poczułem się(Hehe. Mistrz Yoda. Przecinek) gdy otworzyłem drzwi(przecinek) a moją twarz orzeźwił lekki powiew powietrza.

Przeżyłem! Nie wiem jakim cudem, ale wytrwałem do końca. Ałtor chyba za dużo naoglądał się filmów erotycznych i napisał takie coś. Nie jest to znów takie straszne, ale błędy interpunkcyjne mnie bolały. Ponadto opisy, które spowodowały, że musiałem wyjść do toalety. Jedyne co mi się ciśnie na usta - Quo Vadis, Społeczeństwo?!
Layout by Switch